Swiatloczula.eu

środa, 19 maja 2010

Mazurska pocieszanka...

Źle się dzieje. Najpierw długa zima, teraz deszczowa wiosna, w międzyczasie katastrofa i chmura pyłu, a teraz powódź. Słońca nie ma nawet na lekarstwo. Nawet na spacer nie chce się wyjść.
Majowy weekend całkiem się nie udał, powoli zbliża się czerwcowy. Może wreszcie przestanie padać... No nic, trzeba myśleć pozytywnie i coś zaplanować.

Właściwie pomysły już są. W zależności od prognozy pogody jest plan A i plan B.
Plan A to Mazury. Cudowne miejsce, chociaż obawiam się, że po takich deszczach, komary będą jak smoki. Dzisiaj, szukając słońca, zaczęłam przeglądać swoje albumy i trafiłam do Mikołajek. Magiczne miejsce, ale też mi się smutno kojarzy. Ostatni raz byłam tam dzień po tragedii, jaką spowodował biały szkwał w sierpniu 2007 roku. Tego dnia było tam niesamowite światło...







Miała to być pocieszanka... No cóż, znowu mi nie wyszło...
Cały czas mi tylko kołacze się po głowie, że akurat to nieszczęście zgotowali sobie ludzie na własne życzenie. Z tego co pamiętam, zginęło 11 osób. Niepotrzebnie, tego naprawdę można było uniknąć.

Ja ten dzień spędziłam na półwyspie Kal, na kempingu nad Śniardwami. Od rana czuło się, że coś wisi w powietrzu, a na dobre 40 min. przed, widać było nadchodzący armagedon. Obserwowałam to z przystani: Od zachodu, szeroką ławą, nadchodził ogromny wał czarnych chmur. Najpierw dość szybko, potem nagle zwolnił. Jednocześnie powietrze stanęło w miejscu, zrobiło się ciężkie, naładowane, wręcz świecące...
Z przerażeniem obserwowałam, jak "wilki morskie", niczym się nie przejmując, wypływają z przystani... A potem trzeba było ich zbierać...

wtorek, 18 maja 2010

Szybkie pesto szpinakowe

Nie pamiętam takiej paskudnej wiosny. Może i jest wreszcie trochę cieplej, ale nie bardzo jest czym oczy nacieszyć. Ledwo drzewka owocowe obsypały się kwieciem, zaraz przyszły deszcze i skutecznie wszystko zmyły. Nawet nie zdążyłam chwycić aparatu :(

Sezon sałatkowy też zawiesiłam. Niby kupiłam już młodego polskiego kalafiorka na sałatkę, ale gdy przyszło co do czego, wyszła zupa kalafiorowa. Ugotowana na młodej włoszczyźnie też była pyszna.

Przez ten permanentny brak słońca nic się człowiekowi nie chce, nawet z obiadami idę po najmniejszej linii oporu. Ale jak się okazuje lenistwo też może być twórcze. Dzisiaj jestem zachwycona jego skutkiem :)

Szybkie pesto szpinakowe



Składniki:
4 garście makaron typu fale, 4 gałki mrożonego szpinaku, ząbek czosnku, 1 jajo, 2 łyżki oleju z pestek winogron, sól, trochę startego parmezanu.

Sposób wykonania:
Makaron ugotować al dente.
W międzyczasie, na patelni rozgrzać olej, wrzucić zamrożony szpinak i podgrzewać aż się rozmrozi. Mieszając smażyć go na małym ogniu kilka minut. Następnie dodać posiekany ząbek czosnku, jajko, sól i smażyć, ciągle mieszając, aż jajko się zetnie. Zestawić patelnię z ognia, dodać parmezan, wymieszać. Na koniec wrzucić ugotowany makaron i jeszcze raz wymieszać. Gotowe.
10 minut kręcenia łyżką, a efekt doskonały. Jest to naprawdę fajne i szybkie danie na chłodny, wiosenny dzień.

Smacznego :)

wtorek, 11 maja 2010

Sałatka ziemniaczana - najprostsza

Co prawda nie ma jeszcze młodych polskich ziemniaków, ale od jakiegoś czasu są już z Cypru, prawie tak samo dobre. Jak się je ugotuje z odrobiną kminku, masła i łodygami koperku, to smakują prawie jak nasze.

Dziś polecam, doskonałą w swej prostocie, sałatkę z młodych ziemniaczków :)



Składniki:
Świeże ogórki i ziemniaki (na oko - takie same objętości), koperek, majonez, jogurt naturalny.

Sposób wykonania:
Najważniejsze jest dobre ugotowanie ziemniaków, nie wolno ich rozgotować i trzeba je sporo posolić - wtedy nie musimy już solić sałatki, a ogórki nie puszczają wody.

Ziemniaki obrać, pokroić w dość grube półplasterki, zalać wrzątkiem, posolić, doprowadzić do wrzenia.
Gotować wolno, na małym ogniu ok. 10 min., trzeba pilnować i co jakiś czas próbować czy są już dobre (i to nie nożem, tylko wyjąć i ugryźć, bo inaczej trudno wyczuć odpowiedni moment kiedy już są ugotowane, ale się jeszcze nie rozpadają).
Gdy będą już dobre, wyjąć delikatnie łyżką cedzakową i rozłożyć na talerzu. Dobrze wystudzić. Muszą być całkiem zimne (np.jak robię sałatkę na obiad, to ziemniaki przygotowuję już rano, bo jak są zbyt świeże, to też podczas mieszania się rozpadają).
Ogórki obrać, pokroić w podobne półplasterki jak ziemniaki (może trochę cieńsze).
Łyżkę majonezu wymieszać z dwoma łyżkami jogurtu naturalnego i posiekanym koperkiem.
Ziemniaki i ogórki wrzucić do miski, zalać sosem i delikatnie wymieszać.

Tą sałatkę najlepiej przyrządzać tuż przed jedzeniem, gdy postoi za długo, ogórki puszczają wodę i wtedy nie jest już fajna. Ale gdy ma się ugotowane wcześniej ziemniaki, przyrządzenie jej zajmuje tylko chwilkę.

Jest znakomita od wiosny przez całe lato, świetnie nadaje się jako dodatek do mięs z grilla i kiełbasek, ale sprawdza się też przy mielonych, schabowych czy rybce lub jako samodzielne danie.

Ja dzisiaj podałam ją z pieczonym filetem z kurczaka.
Naprawdę polecam :)

sobota, 1 maja 2010

Sałatka z łososiem

Cisza tu ostatnio zapanowała, jakoś nie chciało mi się ani pisać, ani wymyślać nic nowego. Najwyższa pora jednak tę ciszę przerwać.
Bardzo czekałam na tę majówkę. Niby nie planowałam nigdzie wyjeżdżać, ale miałam nadzieję przynajmniej na małą włóczęgę rowerową... No cóż, pogoda nie dopisała, trzeba było sobie jakoś to wynagrodzić ;)
Ponieważ sezon plażowy tuż tuż, a o linię trzeba dbać, dokonałam uroczystego otwarcia sezonu na sałatki. A oto efekt:

Sałatka z łososiem



Składniki:
Kilka liści sałaty, 1/2 świeżego ogórka, 1/2 pomidora, kawałek łososia wędzonego na gorąco, resztka sera typu Brie, kilka oliwek, 1/2 małego kubeczka jogurtu naturalnego, łyżka majonezu, ząbek czosnku, 1/2 pęczka koperku, sok z cytryny, sól do smaku, kromka chleba, masło.

Sposób wykonania:
Najpierw robimy grzanki. Kromki chleba nacieramy czosnkiem, cienko smarujemy masłem, kroimy w kostkę i wstawiamy do nagrzanego piekarnika na jakieś 10-15 min, czyli do zrumienienia. Dobrze jest w międzyczasie grzanki "przegrzebać" ;)
Następnie siekamy drobno resztkę czosnku i koperek.
Do miseczki wlewamy jogurt, dodajemy czosnek, koperek, sok z cytryny, odrobinę soli, dokładnie mieszamy.
Teraz przypominamy sobie o "przegrzebaniu" grzanek ;)
Następnie zajmujemy się właściwymi składnikami sałatki. Umytą wcześniej sałatę rwiemy na kawałki i rozkładamy równo na półmisku. Ogórka obieramy ze skórki, przecinamy wzdłuż i kroimy w niezbyt cienkie półplasterki i układamy warstwą na sałacie. Podobnie postępujemy z pomidorem. Następne warstwy to podzielony na cząstki łosoś i pokrojony ser.
Oczywiście pamiętamy o grzankach w piekarniku! Na pewno już są dobre, więc wystawiamy je, żeby lekko przestygły.
Prawie gotową sałatkę polewamy sosem i posypujemy pokrojonymi oliwkami. Po obu stronach obsypujemy grzankami. Gotowe.

Smacznego :)
 

Designed by Światłoczuła & LEW21. Powered by Blogger