Swiatloczula.eu

czwartek, 14 października 2010

Łazienki Królewskie w jesiennym słońcu

Jesień, to taki czas, kiedy przypominamy sobie, że wszystko przemija. Przyroda zmienia barwy tylko po to, by za chwilkę pozbyć się ich całkiem. Wtedy zostaną tylko odcienie szarości...

Kilka dni temu z ogromnym wzruszeniem obserwowałam akcję uwalniania chilijskich górników. Przetrwali 625 metrów pod ziemią przez 69 dni! Niewyobrażalna rzecz, a ich radość po wyjściu na powierzchnię - nie do opisania. To było naprawdę piękne.

Cieszmy się światłem, łapmy je gdy jest najpiękniejsze. Nie ma lepszego sposobu na jesienne deprechy niż dłuuugi spacer w pięknym miejscu, a Warszawskie Łazienki takie niewątpliwie są. Zapraszam :)

środa, 6 października 2010

Chrupanki serowo-czosnkowe

Nie znam nikogo, kto by nie lubił sobie pochrupać. Zazwyczaj sięgamy wtedy po jakieś chipsy. Może i są one smaczne, ale w ich składzie jest chyba cała tablica Mendelejewa. Dlatego dziś zaproponuję Wam moje ulubione chrupanki, nazwa moja własna, zabijecie, mnie nie pamiętam jak się w oryginale nazywały;)

Pomysł na nie przywiozłam z Litwy. Kapitalnie smakowały do piwa, chociaż ja nie jestem jego fanką... Do drinków jeszcze lepiej, bo nie są słone, a i bez jednego i drugiego też ;)

Są zdecydowanie zdrowsze od chipsów, no i chyba znacznie tańsze. Dzięki takim sztuczkom, prawie nigdy nie nie wyrzucam starego pieczywa. Właściwie cała ta przekąska jest z resztek, bo mozzarelli też potrzeba tylko troszkę, a równie dobrze można zastąpić ją innym tłustym żółtym serem. Można też zrobić sos serowy, ale przepis podam już innym razem. Dziś najprostsza opcja :)

Chrupanki serowo-czosnkowe



Składniki:
Ciemny chleb, czosnek, oliwa, mozzarella.

Sposób wykonania:
Kilka drobno posiekanych ząbków czosnku wrzucamy do miseczki, zalewamy oliwą, mieszamy i odstawiamy na kilka godzin.
Chleb kroimy na kromki, pędzlujemy oliwą czosnkową z obu stron, kroimy na zgrabne kawałki i układamy na blasze. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pomalutku pieczemy/suszymy w temp. 150 stopni przez ok. 30 min.
Po sprawdzeniu, że grzanki nabrały właściwej chrupkości, układamy je w miseczce partiami i przesypujemy niewielką ilością startej na tarce o grubych oczkach mozzarelli.
Przybieramy tym co mamy, ja oliwkami, bo zawsze są w mojej lodówce. Fajnie też komponują się smakowo suszone pomidory albo zwykłe ogórki kiszone lub konserwowe.

Pychotka, polecam, chrupią aż w mózgu :D
 

Designed by Światłoczuła & LEW21. Powered by Blogger