Swiatloczula.eu

wtorek, 11 stycznia 2011

Smaki z dzieciństwa, czyli mandarynki i pomarańcze...

Każdy je w sobie nosi. Niby w dorosłości poznajemy coraz nowsze, coraz bardziej wykwintne, ale tych z dzieciństwa nie zapomniemy nigdy, choć nie były wcale wyszukanymi.

Tak przy okazji Świąt często wracam myślami do dziecięcych lat. W moim przypadku nie był to jakiś wyjątkowo szczęśliwy czas, upływał przeciętnie, raz lepiej, raz gorzej. Kiszę w sobie kilka gorszych wspomnień, a tych lepszych jakoś nie bardzo mogę się doszukać... Takie najmilsze moje wspomnienie, i przy okazji na temat, to powrót mamy z Egiptu i cała torba mandarynek.



To nic, że potem dostałam uczulenia na cytrusy i przez kilka lat nie mogłam ich jeść, i właściwie nie jem ich do dziś. W tamtych czasach, to było naprawdę coś. Cała klasa mi zazdrościła!!

Przed świętami kupiłam cały kilogram mandarynek, piękne były i tak pięknie pachniały... Połowę wyrzuciłam. Zdecydowanie bliższe mi są bardziej swojskie smaki, ale o tym już następnym razem ;)

PS. Wiem, obiecuję różne tematy, raz wychodzi mi to lepiej, raz gorzej. O Chorwacji cały czas pamiętam, ale chyba jeszcze nie nadszedł jej czas...

Ale zapach mandarynek kocham do dziś i pewnie tylko dlatego od czasu do czasu im ulegam... Może to wina Grechuty...



Wszystkim moim wiernym i tym całkiem przypadkowym czytelnikom życzę duuużo dobrego, pięknego i smacznego w Nowym Roku. Bo przecież tym smacznym najłatwiej poprawić sobie humor, szczególnie gdy jest szaro i smutno i znikąd nie ma pociechy. I byle do wiosny! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

 

Designed by Światłoczuła & LEW21. Powered by Blogger