Swiatloczula.eu

środa, 23 lutego 2011

Prawie jak w górach...

Do tej pory Suwalszczyzna zawsze kojarzyła mi się z latem, lasami, jeziorami i w ogóle letnimi wakacjami. Po ostatnim weekendzie w Jeleniewie już tak nie jest.



Jeleniewo, to maleńka miejscowość położona gdzieś na końcu świata, a dokładniej 15 km na północ od Suwałk. Niedawno powstał tam całkiem fajny kompleks narciarski. Może nie jest to Kasprowy, ale dla chcącej spędzić razem trochę czasu paczki przyjaciół, zupełnie wystarczający. Chociaż nie, zdecydowanie lepszy, ponieważ nie ma tam ludzi, a więc nie stoi się w kolejkach, no i nie ma pijanych szaleńców, więc nie strach puścić luzem dzieci. Jeżeli jeszcze połowa tej paczki ma stawiać pierwsze kroki na nartach, miejsce okazuje się wręcz idealne.

Dalszej okolicy oczywiście nie zwiedziłam, nawet nie wiem czy jest tam jakiś sklep, bo zwyczajnie nie było czasu. Ba! Nawet na spanie nie było czasu. Ale ja tam jeszcze wrócę!

Cudownie tak wyrwać się z rzeczywistości, nacieszyć oczy pięknymi widokami, podładować akumulatory pozytywną energią jaka powstaje w zgranym towarzystwie, a jeśli jeszcze do tego dopina się wakacyjne plany, pozostaje tylko z niecierpliwości zacząć przebierać nogami.

Ja już przebieram, będzie pięknie :)

A tymczasem muszę się wreszcie rozliczyć z poprzednimi...

I w ogóle to już chcę wiosnę!!!

środa, 2 lutego 2011

Kapuśniak inaczej, czyli gołąbkowa ;)

Uwielbiam kapustę faszerowaną, po swojsku nazywaną gołąbkami. Nawet zrobiłam ją 2 czy 3 razy, niestety, cierpliwość nie jest moją mocną stroną. Obgotowywanie kolejnych warstw liści kapusty, zdejmowanie ich na gorąco jest ponad moje możliwości. Zawsze się przy tym musiałam poparzyć :(
W komentarzu do barszczyku Temawa wspomniała o kapuście swojej babci, no i zaczęły łazić za mną te gołąbki. Trzeba było koniecznie coś wykombinować, no i wykombinowałam, gołąbkową. Smakuje dokładnie tak samo, a roboty nieporównywalnie mniej :)



Składniki:
1 kg karkówki, pół główki słodkiej kapusty, 0,5 l przecieru pomidorowego, 4 cebule, 3 jajka, 2-3 czerstwe kajzerki, 2-3 łyżki tartej bułki, sól, pieprz ziarnisty, ziele angielskie, listki laurowe, olej z pestek, 1 łyżka mąki.

Sposób wykonania:
Duży, 5 - 6 litrowy gar napełniamy do ok 3/4 objętości wodą, wrzucamy małą garść pieprzu ziarnistego, kilka ziaren ziela angielskiego, kilka liści laurowych i płaską łyżkę soli, stawiamy na ogniu i doprowadzamy do wrzenia. Kapustę niezbyt drobno szatkujemy, wrzucamy do gara i gotujemy do miękkości.

Kajzerki moczymy w zimnej wodzie. W tak zwanym międzyczasie karkówkę i 2 obrane cebule kroimy w grubą kostkę i przepuszczamy przez maszynkę, Dobrze odciśnięte kajzerki mielimy jako ostatnie, żeby nic z dobrego mięska nie zostało w maszynce.

Następnie do miski z mielonką wbijamy jaja, dodajemy płaską łyżkę soli (znaczy ja tyle dodaję), sporo świeżo mielonego pieprzu, ścieramy trochę gałki muszkatołowej i całość dokładnie wyrabiamy. Koniecznie ręką, bo łyżką nigdy się tak ładnie nie połączy. Z wyrobionej masy formujemy zgrabne kulki i wrzucamy je do gara z miękką kapustą. Od ponownego wrzenia gotujemy całość jeszcze ok. 10 min, pod koniec wlewamy przecier pomidorowy.

Na patelni przygotowujemy cebulową zasmażkę, najpierw rumienimy cebulę, następnie dodajemy mąkę, chwilkę razem smażymy, a na koniec rozprowadzamy ją zimną wodą (szczegółowo opisałam to w przepisie na zupę z czerwonej soczewicy).
Gotową zasmażkę dodajemy do zupy i całość gotujemy jeszcze chwilkę delikatnie mieszając, aż zgęstnieje.
Gołąbkową podajemy z ziemniakami, ryżem lub makaronem, albo po prostu z chlebem, też smakuje pysznie. Szkoda, że nie mogę tu załączyć jeszcze zapachu, że o smaku w ogóle nie wspomnę ;)
 

Designed by Światłoczuła & LEW21. Powered by Blogger